Ostatnio większość naszego wolnego czasu pochłaniało robienie drewnianego tarasu zaraz przy domu. Mamy fajne miejsce w ogrodzie na kawkę, ale jest z tyłu działki gdzie nie widać domu i drzwi wejściowych, siedząc tam nie mamy pojęcia co dzieje się z przodu działki. Stąd potrzeba tarasiku na ławeczkę i stolik przy samym domu, żeby nie trzeba było za każdym razem lecieć tak daleko z kawą. Poza tym, gdy Zosia zasypia w ciągu dnia w domu mogę wziąć kubek kawy i wyjść na taras bez obaw, że nie będę słyszeć kiedy się obudzi i co dzieje się w domu. Wcześniej, w tym czasie kawę piłam po prostu w domu, a teraz mogę zostawić otwarte drzwi lub okno, usiąść i delektować się kawą na słoneczku mając wszystko pod kontrolą.
Zdecydowaliśmy się na taras drewniany. Mąż pracuje w składzie drewna, więc u niego w firmie kupiliśmy sosnowe, ryflowane deski tarasowe. Następnie w pobliskim markecie ogólnobudowlanym kupiliśmy impregnat do drewna, który ochroni deski przed niechcianymi skutkami warunków atmosferycznych i wydłuży żywotność desek o kilka ładnych lat. Wybór w tym zakresie jest ogromy od firm po kolory. My zdecydowaliśmy się na olej impregnujący dobrej powiedzmy marki w kolorze TEAK. Kilka wieczorów zleciało na malowaniu desek ponieważ zdecydowaliśmy się na 2 warstwy w celu podniesienia ochrony. Łukasz wyrównał i obniżył nieco teren pod taras.
Nasz bardzo dobry kolega, właściciel firmy robiącej różnego rodzaju ogrodzenia zadeklarował pomoc od strony montażowej. Sam pospawał szpilki montażowe, do których przymocowane zostały legary nośne. Szpilki zostały wbetonowane w ziemię aby cała konstrukcja była stabilna. Jeśli też montujecie u siebie taras pamiętajcie, żeby szpilki w momencie zalewania betonem były przykręcone do legarów, wtedy łatwiej będzie wam złapać równy poziom.
Szpilki również zostały zaimpregnowane specjalnym preparatem antykorozyjnym a legary tym samym olejem, co deski.
Pod taras postanowiliśmy wyłożyć agrowłókninę aby zapobiec wyrastaniu chwastów między deskami. Myślę, że ten krok będzie miał duży wpływ na późniejsze utrzymanie porządku na tarasie i ograniczy prace z nim związane tylko do zamiatania;)
Po kilku dniach od wbetonowania konstrukcji nastąpił montaż desek do legarów. Wystarczyła wiertarko-wkrętarka i wkręty i gotowe. Mówię jakby to była bułka z masłem, bo sama akurat tego nie robiłam, ale uwierzcie, że zrobienie takiego tarasu wcale nie jest trudne. Oczywiście dodam, że bez pomocy kolegi w kwestii unieruchomienia konstrukcji mielibyśmy ciężki orzech do zgryzienia, ale poza tym wszystko zrobiliśmy i przygotowaliśmy sami i wcale nie była to męcząca i straszna robota. Na końcu w koło tarasu wysypałam kamyczki na włókninie, żeby usunąć dołki i zatrzeć granicę między tarasem i trawą.
Zachęcam i was do tego typu przedsięwzięć. Nic tak nie cieszy jak dom (lub taras ;) ) ręcznie robiony :) Aby nie generować kosztów jako mebelki póki co służą stare skrzynki, które przy najbliższej wolnej chwili wyszlifuję i pomaluję. Chęć napicia się kawy na nowym tarasie była silniejsza dlatego stanęły tam od razu niestety w surowym stanie ;)
poniedziałek, 22 czerwca 2015
niedziela, 21 czerwca 2015
Pierwszy dzień lata - rozliczenie :)
Przyszedł pierwszy dzień lata i czas rozliczyć się przed wami z tego jak mi poszło w akcji "Zorganizuj się na wiosnę". Lista była długa, ale chyba specjalnie, żeby postarać się zrobić jak najwięcej. Zdjęć nie będzie (odpuszczę wam widok mnie na drabce przy myciu okien;) ), ale szczerze wam się przyznam co zrobiłam ze swojej listy, a co odpuściłam.
Okna umyłam nawet dwa razy, lodówkę wyczyściłam i uporządkowałam. Pierwsze dwa punkty poszły jak z płatka :)
Miejsce w domu do własnych prac, dokumentów, miejsce gdzie mogę postawić maszynę do szycia i nikomu nie będzie przeszkadzać stojąc 2 tygodnie zorganizowałam, ale stoliczka jeszcze nie pomalowałam więc zdjęcia będą później :)
Skrzynki dla córki na zabawki zrobiłam, ale zrobię z tego osobny post :)
Ubrania do PCK są uszykowane, ale jeszcze nie wywiezione więc zadanie wykonane tylko w połowie.
Auta uporządkowałam solidnie: odkurzyłam, wytrzepałam chodniki, kupiłam nowe zapachy, umyłam szyby wewnątrz, a mąż zajął się deską rozdzielczą i pojechał na myjnię umyć auta zewnątrz.
Porządkowanie pomieszczenia gospodarczego wciąż przede mną, ale udało mi się uporządkować schowek na narzędzia ogrodnicze, co zajęło mi naprawdę cały dzień. Garaż niestety wciąż czeka na swoją kolej.
Prace w ogrodzie zaplanowane i część z nich jest już nawet wykonana, trawa była koszona kilka razy, nawożona, zastosowaliśmy kilka oprysków i nawozów np do truskawek, do róży, do roślin kwitnących, do borówek. Powstał też tarasik przy domu, z którego też powstanie osobny pościk dla was :)
Ptaka nie udało się skończyć,za co chyba najbardziej mi wstyd. Bo to w sumie drobnostka, a ja nie mogę się zebrać :/
Za wywołanie zdjęć i zrobienie albumów w ogóle się nie zabrałam, no cóż za dużo chyba wzięłam sobie na głowę :)
W przedpokoju wieszak jest, a oświetlenia wciąż namiętnie poszukuję.
Z oświetlenia udało mi się znaleźć super lampę do sypialni. Reszta wciąż nie wybrana, nie kupiona, ale chyba dlatego, że sama nie wiem co bym chciała do salonu i kuchni.
Roczek córki zorganizowałam w domu, wszystko się super udało, jestem mega zadowolona, ale jednak reportażu dla was z tej imprezy wciąż brakuje. Tutaj daję sobie sama naganę!!
I to by było tyle podsumowując organizację wiosenną. Mimo, że nie udało się zrealizować planu w 100% to i tak uważam, że to było super przedsięwzięcie i chyba zrobię również listę na lato :)
Mam nadzieję, że i wam udało się uporządkować na wiosnę wiele spraw w domu, w pracy a może w życiu prywatnym?? :) Każdy porządek jest dobry, a wiosna to idealny czas do działania. Ściskam was mocno!! :*
Okna umyłam nawet dwa razy, lodówkę wyczyściłam i uporządkowałam. Pierwsze dwa punkty poszły jak z płatka :)
Miejsce w domu do własnych prac, dokumentów, miejsce gdzie mogę postawić maszynę do szycia i nikomu nie będzie przeszkadzać stojąc 2 tygodnie zorganizowałam, ale stoliczka jeszcze nie pomalowałam więc zdjęcia będą później :)
Skrzynki dla córki na zabawki zrobiłam, ale zrobię z tego osobny post :)
Ubrania do PCK są uszykowane, ale jeszcze nie wywiezione więc zadanie wykonane tylko w połowie.
Auta uporządkowałam solidnie: odkurzyłam, wytrzepałam chodniki, kupiłam nowe zapachy, umyłam szyby wewnątrz, a mąż zajął się deską rozdzielczą i pojechał na myjnię umyć auta zewnątrz.
Porządkowanie pomieszczenia gospodarczego wciąż przede mną, ale udało mi się uporządkować schowek na narzędzia ogrodnicze, co zajęło mi naprawdę cały dzień. Garaż niestety wciąż czeka na swoją kolej.
Prace w ogrodzie zaplanowane i część z nich jest już nawet wykonana, trawa była koszona kilka razy, nawożona, zastosowaliśmy kilka oprysków i nawozów np do truskawek, do róży, do roślin kwitnących, do borówek. Powstał też tarasik przy domu, z którego też powstanie osobny pościk dla was :)
Ptaka nie udało się skończyć,za co chyba najbardziej mi wstyd. Bo to w sumie drobnostka, a ja nie mogę się zebrać :/
Za wywołanie zdjęć i zrobienie albumów w ogóle się nie zabrałam, no cóż za dużo chyba wzięłam sobie na głowę :)
W przedpokoju wieszak jest, a oświetlenia wciąż namiętnie poszukuję.
Z oświetlenia udało mi się znaleźć super lampę do sypialni. Reszta wciąż nie wybrana, nie kupiona, ale chyba dlatego, że sama nie wiem co bym chciała do salonu i kuchni.
Roczek córki zorganizowałam w domu, wszystko się super udało, jestem mega zadowolona, ale jednak reportażu dla was z tej imprezy wciąż brakuje. Tutaj daję sobie sama naganę!!
I to by było tyle podsumowując organizację wiosenną. Mimo, że nie udało się zrealizować planu w 100% to i tak uważam, że to było super przedsięwzięcie i chyba zrobię również listę na lato :)
Mam nadzieję, że i wam udało się uporządkować na wiosnę wiele spraw w domu, w pracy a może w życiu prywatnym?? :) Każdy porządek jest dobry, a wiosna to idealny czas do działania. Ściskam was mocno!! :*
poniedziałek, 1 czerwca 2015
Pierwsze buciki dla dziecka... :)
Dziś święto, które bardzo lubię: Dzień Dziecka!! Myślę, że to świetna okazja aby pokazać wam ręcznie robiony, haftowany prezent dla najmłodszych. Choć ten prezent sama dawałam raczej z okazji narodzin dziecka, chrzcin lub roczku to jednak dotyczy dzieci, które właśnie dziś obchodzą swoje święto. Kiedy będą w ciąży znalazłam ten wzór w internecie stwierdziłam, że musze go wyhaftować dla swojej córki, bo jest obłędny. Z rozpędu wyhaftowałam od razu trzy, ponieważ dwie najbliższe przyjaciółki również spodziewały się córek. Obrazek to malutkie buciki w odcieniach brązu i beżu ze sznurówkami różowymi (dla chłopca we wzorze podane są odpowiedniki niebieskich odcieni). Pod motywem bucików zdecydowałam się wyhaftować imię dziecka, datę i godzinę urodzenia, wagę i wzrost w momencie urodzin. Dzięki temu prezent jest bardzo spersonalizowany, wyjątkowy i przeznaczony dla konkretnej osoby. Kto dziś pamięta takie rzeczy jak swoją wagę urodzeniową?? No ja nie pamiętam, a dzięki takiemu obrazkowi, nawet jeśli za kilkanaście lat córka przyjaciółki będąc nastolatką schowa te "słodkie, różowe buciki" do szuflady to na zawsze będzie miała pamiątkę, do której w każdej chwili będzie mogła wrócić. Ponadto taki obrazek, pięknie oprawiony przez fachowców w drewnianą ramkę na wymiar nabiera jeszcze więcej uroku i wartości. Osobiście uważam, że to jeden z najlepszych prezentów ręcznie robionych dla dzieci. A jak wam się podoba??
![]() |
| Buciki dla mojej Zosi |
![]() |
| W trakcie wyszywania... |
![]() |
| Jeszcze kilka krzyżyków... ;) |
![]() |
| Skończone i oprawione prace |
![]() |
| Obrazek dla Aluni tuż przed zapakowaniem :) |
![]() |
| A tak prezentują się obrazki u Zosi w pokoju :) |
poniedziałek, 25 maja 2015
Filcowe etui na tableta
Witajcie!!
Gdy na jedne z poprzednich świąt wstecz dostałam od mężusia tableta, szukałam do niego jakiegoś etui. Żadne nie było takie jak bym chciała, takie, które chciałabym kupić i które chciałabym mieć. W końcu więc postanowiłam, że sama je sobie zrobię ;) Postawiłam na filc, który został mi jeszcze od innego projektu. Uruchomiłam maszynę do szycia, dodałam do tego troszkę haftu krzyżykowego, który uwielbiam i oto jest :)





Gdy na jedne z poprzednich świąt wstecz dostałam od mężusia tableta, szukałam do niego jakiegoś etui. Żadne nie było takie jak bym chciała, takie, które chciałabym kupić i które chciałabym mieć. W końcu więc postanowiłam, że sama je sobie zrobię ;) Postawiłam na filc, który został mi jeszcze od innego projektu. Uruchomiłam maszynę do szycia, dodałam do tego troszkę haftu krzyżykowego, który uwielbiam i oto jest :)
niedziela, 24 maja 2015
Kocyk z "babcinych kwadratów"
Był już haft krzyżykowy więc pora na szydełko. Z nim związana jestem o wiele krócej, ale zdążyłam się mocno zaprzyjaźnić :) Gdy zaszłam w ciążę i zaczęłam namiętnie śledzić rynek dziecięcy i niemowlęcy najbardziej urzekały mnie właśnie szydełkowe i robione na drutach kocyki i ubranka. Choć wcześniej liznęłam troszkę techniki i zrobiłam kilka koślawych zabawek na szydełku, to właśnie wtedy postanowiłam, że przyłożę się troszkę bardziej i sama zrobię obłędny kocyk. Nieoceniona okazała się tu pomoc sąsiadki Pani Ani, która wprowadziła mnie w świat włóczek. Tak jak ona oszalałam na punkcie chust, pledów, poduszek, maskotek i wszystkiego co wyczarowane szydełkiem. Ja jednak postawiłam na kocyk dla mojego maleństwa. Zdecydowałam się na wielokolorowy, taki który będzie pasował zarówno dla chłopca jak i dziewczynki. Najbardziej spodobały mi się te, które tworzyły połączenie wielu małych elementów nazywanych przeze mnie i moją mentorkę ;) "babcinymi kwadratami". Zamówiłam włóczkę przeznaczoną na wyroby dziecięce, charakteryzującą się niebywałą miękkością i wybrałam wzór. Najpierw robiłam kółka (64 szt), z nich potem kwadraty, następnie kwadra łączyłam w pasy i te pasy ostatecznie w kocyk. Na finiszu w koło obrobiłam ładną falbanką i tak powstał kocyk jak się okazało dla dziewczynki ;) Dziś Zosia ma ponad rok i wciąż z niego korzystamy. Robiłam go jednak z myślą o przykryciu do wózka i w tej roli spisał się rewelacyjnie. Jako że Zosia urodziła się w marcu, to gdy tylko na dworze zrobiło się ciepło, korzystaliśmy z niego. I tak aż do jesieni. Dziś używamy go raczej w domu, bo jednak jest jasny, a do wózka na dwór mamy ciemny kocyk. Muszę przyznać, że to jedna z prac, z których jestem najbardziej dumna, ale i tych, które wymagały najwięcej czasu. Wymiary kocyka to 70x70 cm. Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu :) na końcu jest schemat gdyby ktoś coś ;)








piątek, 24 kwietnia 2015
Wiosna w ogrodzie :)
Witajcie kochani!!
Dziś wysyłam wam odrobinę wiosny z naszego ogrodu. Wiosna zaszczyciła
nas wreszcie swoją obecnością, ale i wymusiła na nas wiele prac związanych z
ogrodem. Więc dziś troszkę o tym co zrobiliśmy w ogrodzie, w związku z nadejściem tej cudownej
pory roku. Zlikwidowaliśmy jeden skalniak, ponieważ uznaliśmy go za zbędny(poza
tym jest jeszcze kilka innych skalniaków) i chcemy w jego miejscu zorganizować miejsce
na kawkę. Jedno takie już mamy, ale na końcu działki, za garażem i wtedy
kompletnie nie wiemy co się dzieje z przodu domu. Teraz chcemy mieć też miejsce
na szybką kawkę zaraz przy wejściu do domu. Czasem gdy Zosia uśnie w dzień i
mam ochotę w taki słoneczny dzień jak dziś wyjść na powietrze delektować się
kawą i słońcem to siadałam po prostu na schodach zaraz przy wyjściu z domu.
Uznaliśmy, że ławeczka i stoliczek naprawdę się tu przydadzą więc będziemy
organizować to miejsce w najbliższym czasie. Mąż potraktował trawnik
wertykulatorem, zrobił dosiewkę i po tygodniu skosił trawnik, a za chwilę użyje nawozu.
Ja podsypałam nawóz pod drzewka owocowe, borówki, róże, hortensje. Użyję
jeszcze nawozu do kwiatów ogrodowych. Przedwczoraj pół dni poświęciłam na
truskawki. Najpierw pozbyłam się pędów i starych liści oraz chwastów. Następnie wyłożyłam „pole
truskawkowe” włókniną, aby ograniczyć zakres prac z nimi związanymi do
minimum-mam tu na myśli tylko obrywanie pysznych owoców w sezonie :) po rozłożeniu włókniny
zrobiłam otwory tylko na krzaczki i powbijałam po bokach plastykowe śledzie,
żeby unieruchomić ten "czarny dywanik" :)
dzięki temu nie będą wyrastały tam chwasty, a my będziemy mieli z truskawek samą
przyjemność i słodycz rzecz jasna ;)
polecam wam takie rozwiązanie zwłaszcza jeśli macie jeszcze więcej krzaczków i jeszcze
większe pole- trzeba sobie ułatwiać życie :)
Zasiałam też pierwsze warzywa: marchew, pietruszkę, koper, szpinak, rzodkiewkę,
cebulę lubczyk i buraczki oraz kilka donic z kwiatkami, ale tym będę się chwailic
na bierząco jak tylko będzie wschodzić i kwitnąć :)
to tyle na tą chwilę. Ja uciekam pielić kolejny skalniak wykorzystując moment,
że Zosia śpi na dworze, a was zapraszam do krótkiej wiosennej galerii życząc udanego weekendu :* :* :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)









